niedziela, 21 lutego 2016

7. Była dziewczyna

||Sam||
  Kiedy wstaje rano mogę już chodzić. Kostka nadal mnie boli, ale w porównaniu do tego co było wczoraj, to nic wielkiego. Dzisiaj w nocy budziłam się kilka razy z wrażeniem, że słyszę płacz. Nie wyspałam się przez to. 
  Wchodzę do kuchni i od razu stwierdzam, że dzisiaj mam ochotę na płatki.  Nagle słyszę dźwięk schodzenia po schodach. Siedząc przy tule przekręcam głowę i zaważam Emmę i Justin'a. Moja ręka zaciska się na łyżce.
Co. On. Tutaj. Robi?
Chłopak kiedy mnie zauważ uśmiecha się i macha mi ręką. Użyłam całej siły, żeby posłać mu jak najbardziej wiarygodny uśmiech. 
Udawaj, że jest ci obojętny.
Kątem oka cały czas ich obserwuje. Justin mówi coś w stylu ,,Nie martw się" i całuje ją w skroń.
Okej, tego już za wiele. 
Wstaje i robiąc więcej zamieszania niż zamierzałam zwracam na siebie uwagę praktycznie każdego domownika. Miska z płatkami wylewa się na podłogę.
- Wszystko okej? - pyta Tracy wychylając głowę zza drzwi salonu. 
Przytakuje niepewnie i zaczynam po sobie sprzątać.
- Uważaj niezdaro - Słyszę nad sobą denerwujący głos. 
Podnoszę głowę i widzę Emmę, która przygląda mi się z kpiną. 
Nic nie odpowiadam. Niech sobie gada co chce. Nie dam jej się wyprowadzić z równowagi.
Jakby tego było mało nagle do pomieszczenia wpada Ann - najlepsza przyjaciółka Emmy.
Przewracam oczami. 
  Kiedy wszystko zostaje posprzątane siadam do stołu obok Tracy, która bez celu przeglądała swój telefon.
- Na którą masz zajęcia? - pytam.
- Dopiero na dwunastą. A ty? 
Wypuszczam powoli powietrze.
- O dziewiątej - sapię.- To niesprawiedliwe.
Blondynka zabiera głowę sprzed telefonu. 
- Tak bywa - śmieje się. 
Wzdycham. Nie chce mi się tam iść. W ogóle nie czuję tego podekscytowania tym, że jestem na studiach. Chciałabym to rzucić i wyjechać gdziekolwiek. 
- To było mistrzowskie Em - mówi Ann i przybija piątkę blondynce. 
Te słowa docierają do mojej głowy bardzo powoli. Na początku się nimi nie przejmuje, bo kogo obchodzi o czym gadają dwie głupie idiotki? Ale gdy z jakiegoś powodu zastanawiam się nad ich sensem wydają mi się podejrzliwe.
Skupiam swój wzrok na Tracy, która opowiada mi o tym jak wczoraj wpadła na Dylan'a, ale myślami i słuchem jestem gdzieś indziej. A w słowach gdzieś indziej mam na myśli rozmowę Ann i Emmy.
- Tak wiem! - odpowiada zadowolona. - Kto by pomyślał, że ten sms tyle zdziała. 
- Powinnaś zostać aktorką - cmoka Ann w powietrzu.
- Kiedyś nią będę. Jeszcze zobaczysz. 
Marszczę brwi. 
Jaki sms? Co zdziałał? 
Niby to nic wielkiego, ale z jakiegoś powodu wzrasta we mnie niepokój. Mam wrażenie, że to coś związanego z Justin'em.
- Sam czy ty mnie w ogóle słuchasz? - Do moich myśli wdziera się głos Tracy.
Patrzy się na mnie z pretensją.  
- Co? A tak, słucham - odpowiadam automatycznie.
- Tak? To o czym mówiłam? - Patrzy się na mnie wyczekująco.
Przegryzam wnętrze policzka i patrzę się na nią zakłopotana.
- No...Ten... - jąkam się.
Blondynka unosi brwi i wzdycha.
W tym samym czasie Annie i Emma zdążyły już wyjść.
Rozglądam się czy aby na pewno nikogo nie ma i ściszonym głosem mówię:
- Mam wrażenie, że Annie i Emma zrobiły coś, żeby Justin przyszedł w nocy do Emmy.
Tracy przez chwilę wygląda tak jakby nic nie rozumiała.
- Jak to?
Z każdym szczegółem opowiadam jej o się działo wczoraj i o tym jak widziałam jak Justin wychodził rano od Emmy. Mój były chłopak odwiózł mnie do domu bardzo późno i kiedy weszłam do pokoju Tracy już spała, więc nie mogłam powiedzieć jej tego od razu.
- No co ty? - Jej usta otwierają się, gdy kończę swoją historię. - To znaczy... To świetnie, że spędziłaś z nim czas i to naprawdę urocze kiedy powiedział, że za tobą tęsknił... Ale czemu później przyjechał tu drugi raz i spał u Emmy?
Wzruszam ramionami.
- No i właśnie w tym rzecz. Przed chwilą słyszałam jak Ann chwali Emmę za grę aktorską. Mówiły coś o jakimś sms'ie. 
- Czyli uważasz, że zrobiły coś żeby do niej przyjechał? 
Patrzę się twardo na dziewczynę i krzyżuję ręce.
- Tak, dokładnie tak uważam.
- Więc zrób coś, żeby się dowiedzieć - proponuje dziewczyna.
- Niby co?
- Pogadaj z nim. Podejdź go sposobem - mówi. - Dasz sobie radę, w końcu kiedyś z nim byłaś. Znasz go najlepiej, Sam.

***

 Siadam na angielskim na, już swoim, stałym miejscu. Profesor Smith wchodzi do klasy i staje przy dużej interaktywnej tablicy.
- Przeczytałem wasze wszystkie wypracowania, ale to skomentuje na koniec lekcji. - Przez klasę przebiega kilka niezadowolonych jęków.
Nie jestem jakoś bardzo tym zawiedziona. Boję się co ma do powiedzenia o moim wypracowaniu, więc zwlekanie tego jest mi na rękę.
- Dzisiaj porozmawiamy o czymś co ni obejmuje programu nauczania na najbliższe semestry, lecz nadal uważam ten temat za dosyć ciekawy i przydatny - mówi i opiera się o swoje biurko. - Czy jest tutaj ktoś kto nie czytał ,,Dumy i Uprzedzenia"? - pyta. Rozglądam się. Kilka osób podniosło dłoń. - W takim razie to wasza praca domowa na za dwa tygodnie. - Uśmiecha się, a po klasie znowu przebiega niezadowolony jęk.
Czytałam tę książkę. To jedno z moich ulubionych dzieł. Nawet potrafię zacytować kilka fragmentów.
- Jane Austen była wielką pisarką. Jej powieści trafiały do każdego człowieka, a jej twórczość zaskakiwała, w każdym kolejnym dziele. ,,Duma i Uprzedzenie" została wydana w 1813 roku, a do tej pory ten tytuł nie zamiera. Jest znany w każdej szkole i choć tytuł pewnie niektórym z was wydaje się nieznany, jestem pewien, że kiedyś ktoś wspomniał o tej książce - mówi i robi chwilową pauzę. - Teraz pomyślcie z perspektywy pisarza, lub osoby związanej z pisarstwem, bo jak mniemam dlatego właśnie przychodzicie na moje zajęcia: Jane Austen nigdy nie brała lekcji pisarstwa. Była kobietą, która mieszkała na prowincji, pochodziła z ubogiej rodziny i nawet nie uczęszczała do prawdziwej szkoły. Pisała o miłości, nigdy nie wychodząc za mąż, możliwe, że nawet nigdy tak naprawdę się nie zakochując*. Do czego nas to prowadzi? Skoro szanowana, sławna pisarka tworzyła książki o czymś czego nigdy nie zaznała, o czym możliwe, że nie miała pojęcia, czy to znaczy, że każdy może pisać o czym tylko chce? Czy zmniejsza to jego wiarygodność?
W klasie nastaje cisza. Każdy zastanawia się nad odpowiedzią, a dla mnie wydaje się ona oczywista.
- Czy J.K Rowlling musiała odwiedzić Hogwart kiedy go tworzyła? Albo czy musiała udowodnić, że jest on prawdziwy? - zadaje pytanie retoryczne.
Oczy mojego nauczyciela pobłyskują.
- O to właśnie chodzi! - unosi głos wskazując na mnie palcem. - Czy to co tworzymy musi być poparte dowodami?
- To nie jest sąd. Właśnie to jest najlepsze w pisaniu. Nie musimy tego udowadniać. Możemy stworzyć swój własny świat, własne postacie, a nawet własną miłość i dopóki jest to coś wymyślonego przez nas nikt nie może nam nic zarzucić. 
Dzwoni dzwonek, ale nikt nie wstaje z miejsc. Za to każdy oczekuje odpowiedzi profesora Smith'a.
Mężczyzna przytakuje i uśmiecha się do mnie zadowolony i... dumny?
- Właśnie dlatego twoja praca zostaje wyróżniona. Widzimy się na rozszerzonym angielskim panno O'Connel. - I wychodzi z sali.
Tak po prostu.

***

- Musiałaś mu naprawdę zaimponować - mówi Justin kiedy kończę powiadać to co się działo na angielskim.
Kiedy wyszłam z sali chciałam szybko opowiedzieć o tym Dylan'owi, Tracy, albo Ricie, ale nigdzie nie mogłam ich znaleźć. Jakimś cudem napatoczył się Justin i zaczęliśmy rozmawiać. Nie mogłam się powstrzymać i z podekscytowaniem o wszystkim mu opowiedziałam.
- Smith to specyficzny nauczyciel i nawet nie ukrywa tego, że mnie nie lubi - mówi Justin chichocząc. - Ale dobrze, że tobie się udało. W końcu będę miał na zajęciach kogoś kto będzie odwalał za mnie całą robotę!
- Ej! - szturcham go w ramię i zaczynam się śmiać. - Nawet o tym nie myśl. Siądę jak najdalej od ciebie.
- Ew, oboje wiemy, że nie będziesz mogła się powstrzymać i zrobisz wszystko, żeby siedzieć jak najbliżej mnie - mówi, a ja prycham.
- Twoje niedoczekanie.
Chłopak cmoka w powietrzu.
- Jeszcze zobaczymy - słyszę przy uchu jego melodyjny głos.
  Idziemy przez park. Nastaje między nami chwilowa cisza, ale nie jest ona niezręczna - wręcz przeciwnie.
- Dzisiaj rano wychodziłeś od Emmy... - zaczynam niepewnie. 
Wiem, że pewnie teraz zabrzmię jak idiotka, ale to jest coś co nie daje mi spokoju.
- Och..tak - odpowiada. - Emma ma problemy...Czasami potrzebuje mojej pomocy, więc przychodzę - wzrusza ramionami.
- Rozumiem. 
Nie, w ogóle nie rozumiem.
- Więc próbujesz jej pomóc śpiąc z nią? - O nie. To źle zabrzmiało. - To znaczy...
Justin uśmiecha się delikatnie.
- Nie Sam. Nie sypiam z nią. Przynajmniej nie tak jak myślisz. - Automatycznie robi mi się głupio. 
Nawet jeśli, nie powinnam o to pytać. To nie moja sprawa. Ale mimo wszystko czuję ulgę. Nie sypia z nią. 
- Od śmierci Jake'a Emma źle sobie radzi. Ma złe sny i czasami ktoś musi przy niej być...
O cholera. Czy to możliwe, że kłamała w tej sprawie? O to chodziło z tą aktorką? 
Udaje, że cierpi z powodu Jake'a? 
Wiedziałam, że niezła z niej suka, ale nigdy bym nie pomyślała, że jest zdolna do takiego czegoś. To świństwo, nawet jak na nią.
- Więc pomagasz jej po stracie TWOJEGO brata? - brzmię zbyt ostro, ale coraz mniej mnie to obchodzi. 
Emma przegięła.Nie mogę powiedzieć Justin'owi o tym co usłyszałam, bo nie mam dowodów i pewnie i tak by mi nie uwierzył.||
Justin unosi brwi.
- Ona cierpi Sam - odpowiada z wyrzutem w głosie.
- I oczekuje pomocy od ciebie? To ty straciłeś brata. Już nie pamiętasz jak to przeżywałeś? Nie możesz się angażować i udzielać pomocy skoro sam do końca się z tym nie pogodziłeś. To tylko sprawi, że będziesz jeszcze bardziej przytłoczony.
- Skąd wiesz, że ja się z tym nie pogodziłem? - spluwa nagle. 
Atmosfera się zmienia. Nastaje między nami napięcie.
- Bo to widzę Justin! Emma jest samolubna. Nie liczy się z twoimi uczuciami. Czy kiedykolwiek zapytała jak ty się z tym czujesz? - mówię patrząc się w jego oczy. 
Chłopak zatrzymuje się w miejscu.
- A czy ty kiedykolwiek to zrobiłaś? Nie, Sam. Zdradziłaś mnie. Jeżeli już o tym zapomniałaś i to do tego z facetem, którego od początku nienawidziłem!  
- Nie zdradziłam cię! Nigdy mi tego nie pozwoliłeś wytłumaczyć tylko tak po prostu mnie zostawiłeś! - krzyczę.
- Wszedłem w momencie kiedy na nim siedziałaś do kurwy! Skoro to nie zdrada, to co to było?! - warczy.
- Myślałam, że poszedłeś pieprzyć Kendrę! 
- Więc stwierdziłaś, że w zamian będziesz pieprzyć się z Chris'em?!
- Nie spałam z nim! - krzyczę i nagle nastaje między nami cisza.
Klatka piersiowa Justin'a unosi się i opada.
- Co?
- Pocałowałam go, owszem. Ale nigdy nie doszło między nami do niczego więcej. Gdybyś nie był taki uparty...  Gdybyś dał mi wyjaśnić to rok temu... 
Nadal bylibyśmy razem.
Ale nie kończę tego. Nie mam odwagi. 
Justin przełyka głośno ślinę i patrzy się na mnie nieodgadnionym wzrokiem.
- Myślałem...
- Źle myślałeś -przerywam mu i wzdycham. - Wracaj do Emmy Justin. Na pewno potrzebuje twojej pomocy.

||Justin||
Wchodzę do naszego bractwa i z całych sił próbuję się uspokoić. 
Może i jestem idiotą, ale przez cały rok żyłem z przekonaniem, że Sam przespała się z Chris'em. 
Gdybym tylko wiedział, że do niczego między nimi nie doszło... Nigdy bym nie wyjechał. Pewnie nawet chciałbym to naprawić.
Cholera, kochałem ją. Była dla mnie pieprzonym wszystkim.
  Siedzę na kanapie w salonie. Nie ma w bractwie chyba nikogo, ale u nas to normalne. 
Każdy albo jest gdzieś na imprezie, albo poszedł na miasto. Typowe.
Nagle słyszę charakterystyczny dźwięk otwierania drzwi. 
- Co jest przyjacielu? - słyszę za sobą głos Harry'ego.
Siada obok mnie i oczekuje mojej odpowiedzi.
Wzruszam ramionami.
- Jestem beznadziejny stary - odpowiadam i uśmiecham się bez humoru.
Harry unosi brwi. 
Nie wiem czy kiedykolwiek słyszał ode mnie takie słowa. Jestem zbyt pewny siebie by mówić o sobie w ten sposób.
- Czemu tak uważasz?
Opowiadam mu o mini kłótni z Sam. Pomijając szczegół z tym co powiedziała o Emmie. To było dziwne i sam do końca tego nie rozumiem.
- Więc tak naprawdę zerwałeś z nią bez powodu?
- Nie do końca... Przecież widziałem jak siedzi na tym pierdolonym dupku - mówię i zaciskam ręce w pięści, gdy przed oczami staje mi scena sprzed roku. - Ale gdybym wiedział, że oprócz pocałunku nie doszło między nimi do niczego innego, to pewnie nie zrobiłbym tego co zrobiłem.
Ciemnowłosy wzdycha.
- O stary...
Oblizuję usta i też wzdycham. 
- No i co ja mam teraz zrobić? - jęczę. 
Jestem zjebany i tyle.
Harry chwilę nie odpowiada. Patrzę się na niego i w tym samym momencie na jego usta wpływa cwany uśmiech.
- Prześpij się z nią.
Mimo mojego smętnego humoru udaje mi się zaśmiać.
- Co? To jest twoja rada? - pytam niedowierzając.
- Nie do końca... - przyznaje. - Ale pomyślałem, że to byłaby spoko sprawa.
- Mam się przespać ze swoją byłą dziewczyną? A co z Emmą? 
- Emma nie musi wiedzieć - odpowiada. - I tak, właśnie na tym to polega.
- Na czym? - dopytuje gubiąc wątek.
Uśmiecham się rozbawiony jego pomysłem. To zbyt szalone.
- Cała frajda w tym, że to twoja była dziewczyna. Kiedy pieprzysz się ze swoją ex jest trzy razy lepiej, mówię ci.
Znowu się śmieje.
- Więc to jest twoja rada i według ciebie to mi pomoże? - Z moich ust nie znika uśmiech.
- Tak. Seks z byłą zawsze pomaga - śmieje się i posyła mi znaczące spojrzenie. 
I właśnie teraz oficjalnie zacząłem myśleć o jego pomyśle poważnie.
Bardzo poważnie.

***
Pisząc ten rozdział nie mam warunków i jestem tak zirytowana, że muszę wam trochę ponarzekać. Wokół mnie biega stado dzieciaków, każdy krzyczy, a ja nie potrafię się skupić nawet na sekundę. Jeden chłopczyk przed chwilą ugryzł mnie w ramie, a drugi biega po łóżku, na którym leżę. Jestem zła i przez pewien czas rozważałam czy nie schować się w łazience i tam pisać. Chcę do domu. Do mojego pokoju. 
CHCĘ TAM GDZIE JEST CICHO.

No, to chyba tyle! Od razu mi lepiej. :D 

Kolejny rozdział zapowiadam na czwartek i postaram się dotrzymać terminu. Mam nadzieję, że ten rozdział skomentujecie mi tak samo ładnie jak poprzedni i naprawicie mi tym humor!
 Liczę na Was!




*Ta wersja Jane Austen została dopracowana przeze mnie. Są tutaj prawdziwe informacje, ale też te, które wymyśliłam. Więc nie radzę wzorować się na tym co napisałam! :D

27 komentarzy:

  1. Kocham !!! Świetny rozdział :D Czekam na następny !
    Ps. ty też mogłaś ogryźć to dziecko

    OdpowiedzUsuń
  2. Hahaha fajne dzieci :3

    Haha plan który wymyślił Harry ciekawy, czy ja wiem czy przespanie z byłym cos da.... chyba ze sprawdzić czy cos sie czuje nadal ^^ :3 kurwa chce zeby byli razem!


    A emma ci*a nie lubie jej (>^ω^<)

    OdpowiedzUsuń
  3. Matko kocham te opowiadanie!! <3 czekam na nastepny!

    OdpowiedzUsuń
  4. Świetny rozdział pomimo małych smarkaczy!

    OdpowiedzUsuń
  5. Uśmiecham sie, kiedy go czytam xd ❤

    OdpowiedzUsuń
  6. Gdzie ty kobieto jesteś. W przedszkolu?!
    Co do rozdziału - genialny. Justin wreszcie się dowiedział. Nie popieram pomysłu Harry'ego, bo jest walnięty XD
    Czekam na kolejny rozdział!
    Weny życzę! xx

    OdpowiedzUsuń
  7. Ewww wiedzialam ze emma to suka XD JUSTIN CO TO ZA POMYSL HMM HAHHA

    OdpowiedzUsuń
  8. Totally flawless! To po prostu piękne, że akcja się coraz szybciej! Chcę więcej Jussa i Sam i będę najszczęśliwszą M. na świecie

    OdpowiedzUsuń
  9. Akcja się rozkręca *.* podoba mi się to. Emma to suka i mam nadzieję ze Sam pokaże kto tu rządzi :) Do następnego <3

    OdpowiedzUsuń
  10. Po części współczuję Emmie, ale jest totalną suką, że bierze Justin'a na litość...
    Kocham. :* <3
    Do next.. <3

    OdpowiedzUsuń
  11. Hehe no no kurwa wiedziałam że emma to głupia szmata XDD pomysł Harrego jest co najmniej popierdolony , bo jeśli Justin to zrobi a nie będzie później z Sam to przjebane i kolejna drama , wszyscy będą płakać ...Nie wytrzymam xd genialny jak zawsze ^^ czekam na następny

    OdpowiedzUsuń
  12. Świetny rozdział! Do następnego <3

    OdpowiedzUsuń
  13. Oj biedny Justin nie wie co ma zrobić :/ Ale Sam tą suke Emmę powinna rozjebać (sorki za słownictwo) ;) rozdział zajebisty *.*

    OdpowiedzUsuń
  14. No TY chyba sobie żartujesz, dziewczyno.
    Jak ja się pytam, jak? XD
    Czekając na 22 stycznia kiedy dodasz coś na tego bloga wymyślałam sobie co mogłoby się zdarzyć (ta, wiem, dziwne) i w głowie mi się pojawiła myśl, może się prześpią i od tego zaczną się godzić czy coś, a Ty mi z tym wyjeżdżasz! XD Naprawdę, nie zmyślam. ;)
    Ja popieram ten pomysł Harry'ego, świetny rozdział, zresztą jak zawsze. x
    Pozdraawiam, czekam na czwartek i życzę weny. ;*

    OdpowiedzUsuń
  15. Uwielbiam uwielbiam kocham <3

    OdpowiedzUsuń
  16. O kurwa! O chuj ojapitole za dużo przeklinam no ale kuuuuuuurwaaaa no why not? Lel ostatnie zdanie sikkkuuuuuuuuuuuuu

    OdpowiedzUsuń
  17. Dalej jestem w szoku... ale mi rada w ogóle nie liczy sie z jej uczuciami.

    Ps. super roździał

    OdpowiedzUsuń
  18. Powiem tylko tylko ...Jestem zakochana w tym rozdziale ..w tym opowiadaniu ..i w tym jak piszesz ;*

    OdpowiedzUsuń
  19. Wow, super! Czekam na czwartek ❤

    OdpowiedzUsuń
  20. Jejku uwielbiam ❤❤

    OdpowiedzUsuń
  21. Bardzo mi się podoba :* czekamy na next ❤

    OdpowiedzUsuń
  22. Ciekawe czy Jus pójdzie na całość i prześpi się z Sam

    OdpowiedzUsuń